“Moralność” księdza Frydrycha

Incydent, który wydarzył się w niedzielę – 6-go kwietnia, na terenie naszego kościoła, po Mszy o godz 11:00, po raz kolejny pokazał, jaką moralnością posługuje się ksiądz Jerzy Frydrych.

Krótkie streszczenie wydarzeń:

Po Mszy o godz. 11:00, wychodząc z kościoła, jak to jest w zwyczaju większości kościołów w Ameryce, parafianie podają rękę księdzu. To właśnie próbował zrobić p. Wojtek Stanisławski, stanął przed księdzem Frydrychem z wyciągniętą ręką, ten jednak, manifestacyjnie nie podał mu swojej ręki. Po dłuższej chwili, w której obaj stali na przeciw siebie, zaczęły padać ze strony obecnych tam zwolenników księdza, uwagi: ”przecież widzisz, że ksiądz ci nie chce podać ręki, czemu tu jeszcze stoisz?” – rzeczywiście widział, ”zamknijcie stronę” – dlaczego prawda jest dla księdza tak niewygodna, ”nie róbcie kabaretu” – kto był tym który robił kabaret?

Incydent ten wywołał ożywione dyskusje wśród obecnych. Jednym z następnych podchodzących do księdza był p. Andrzej Szmidt. Podszedł on również do księdza z wyciągniętą ręką, życząc mu miłej niedzieli, ten jednak ponownie nie odwzajemnił gestu wyciągniętej ręki. W tym momencie do akcji wkroczył p. Bogdan Maziarz – przewodniczący obecnej Rady Finansowej, który używając przemocy fizycznej próbował wypchnąć p. Andrzeja Szmidta z przedsionka kościoła. Towarzyszyły temu obelżywe uwagi ze strony innych zwolenników księdza.

Ten sam ksiądz, który wygłasza płomienne kazania o potrzebie zgody i porozumienia, który systematycznie organizuje dodatkowe modlitwy o zgodę i jedność w parafii, schodząc z ambony manifestacyjnie nie podaje ręki parafianom których nie lubi, parafianom którzy się z nim nie zgadzają.

Czy można to nazwać inaczej niż czystą hipokryzją?

Ostentacyjne nie podawanie ręki jest zresztą fragmentem całej kampanii pozbywania sie z misji ludzi niewygodnych dla księdza Frydrycha - tych którzy jeszcze sami nie odeszli, ludzi często dla Misji zasłużonych. Zlikwidował szafarzy komunii. Wymienił większość lektorów oraz panią redagującą gazetkę. Nie ma już również pani w bibliotece. Szykanowany jest również organista – zakazano mu wykonywania własnych utworów.

Znaczna część parafian została wymieniona. Ci którzy nie mogli już wytrzymać czekają na nowego księdza chodząc do amerykańskich kościołów. Czy wrócą?

Hipokryzja, nawet z wyraźnymi objawami manii wielkości, są to ludzkie przywary, które się zdarzają. Jeśli zdarzają się one księdzu, jest to wyjątkowo przykre, czasem wręcz żenujące.W żaden jednak sposób, nie powinno być akceptowalne działanie księdza, polegające na manipulowaniu ludzkimi emocjami i doprowadzaniu do tego, że spokojni dotąd i wydawałoby się rozsądni ludzie, przekonani że ”walczą” w słusznej sprawie, dopuszczają się fizycznej przemocy wobec kogoś kto ... próbował podać księdzu rękę i życzyć mu miłej niedzieli.

Czego jeszcze potrzeba abyśmy wszyscy dostrzegli kto to spowodował? Czy tego aby następnym razem ktoś został ranny?

Ksiądz Frydrych na pewno nikogo nie pobije osobiście. Będzie stał z boku, spokojnie na wszystko patrząc i nie robiąc nic aby temu zapobiec, tak jak to zrobił w ostatnią niedzielę.

Pamiętajmy jednak że moralna odpowiedzialność za to co dzieje się w naszej społeczności, spada na niego, bez względu na to jak przekonująco będzie on powtarzał, że on nie jest niczemu winien, przecież to my sami się kłócimy, to my się pobijemy.

Pozostaje jeszcze pytanie: dlaczego w obliczu trwającego tak długo konfliktu, przełożeni księdza Frydrycha nie robią nic. Znają przecież sytuację, z listów które do nich wysłaliśmy. Znają również historię działalności księdza Frydrycha w poprzednich miejscach ( z prywatnych kontaktów wiemy że działalność księdza Frydrycha w Kanadzie, Houston i San Francisco, wyglądała bardzo podobnie do działalności w San Diego, wszędzie tam wywoływał mnóstwo konfliktów, wszędzie tam byli ludzie, którzy z powodu księdza Frydrycha, przez długie lata nie chodzili do polskiego kościoła).

Jaki jest cel tego typu działań? Bo przecież na pewno nie chodzi o dobro misji i spokój ludzi. Nie sądzimy również żeby taka polityka służyła dobrze Kościołowi.